Na początku XX wieku Otrebusy nie mogły być specjalnie atrakcyjną miejscowością. Nie było przecież połączeń kolejowych, drogi piaszczyste, mało urodzajne ziemie. Jedyną zaletą był chyba las otaczający Otrebusy od strony południowej i wschodniej, dobry klimat, idealny spokój. Nic przeto dziwnego, że narodziła się idea stworzenia tu miejscowości leczniczej i wypoczynkowej, głównie dla mieszkańców Warszawy, podobnej do tych, jakie wokół stolicy zaczęły właśnie powstawać.
W 1902 roku Warszawskie Towarzystwo Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Psychicznie i Nerwowo Chorymi kupiło od Feliksa Bobrowskiego nieruchomość w Karolinie ('Dacza Karolin", "Osada Karolin", "Kolonia Karolin"). Najpierw był tu sierociniec prowadzony przez siostry zakonne, a w czasie pierwszej wojny światowej niemiecki szpital wojskowy. Po pierwszej wojnie Towarzystwo Opieki nad Psychicznie i Nerwowo chorymi założyło tu "Sanatorium dla zmęczonych nerwowo", prowadzone do września 1939 roku przez dr Wacława Knoffa.

Jarosław Iwaszkiewicz pisał: "Pamiętam naradę dotyczącą budowy szosy do Warszawy. Narada odbywała się w sąsiednim dworze, w Otrębusach, u Teodora Toeplitza. Z okien salonu roztaczał się daleki widok; na wprost widniał okazały drewniany budynek(...) ozdobiony wysokimi świerkami rosnącymi przed gankiem i krągłym basenem z fontanną. Spytałem Teodora Toeplitza, co to za dom. «To jest sanatorium, dom wypoczynkowy dla nerwowo chorych. Nazywa się Karolin»". Te wspomnienia Iwaszkiewicza dotyczą początku lat dwudziestych. Stąd możemy wnioskować, że obecny budynek powstał w końcu lat dwudziestych.
W czasie okupacji, po likwidacji Towarzystwa Mira Zimińska, korzystając ze znajomości z państwem Knoffami, zorganizowała tu na prośbę Związku Literatów dom wypoczynkowy dla pisarzy warszawskich.
W 1946 roku Towarzystwo Pomocy Lekarskiej i Opieki nad Psychicznie i Nerwowo Chorymi zostało na krótko reaktywowane i państwo Knoffowie usiłowali na powrót uruchomić tam sanatorium. Jednak w 1948 roku Towarzystwo zlikwidowano, a budynek przekazano "Mazowszu". Pani Mira Zimińska, która matkuje Zespołowi, jest też jak widać dobrym gospodarzem. Obszerny park jest zadbany, a stare aleje lipowe, wybiegające daleko poza teren obecnego Karolina, przypominają o dawnych założeniach dworskich. Doczekały się już zresztą statusu zabytków przyrody.
Szczególnie przyjemnie prezentuje się pałac od strony parku. Taras, do którego wiodą podwójne schody z tralkową balustradą, jest otoczony pięknymi starymi drzewami, a patrząc z niego widzimy perspektywę długiej alei parkowej. Od frontu, w miejscu "krągłego basenu z fontanną" jest dziś okrągły skwer z głazem upamiętniającym twórcę zespołu "Mazowsze" Tadeusza Sygietyńskiego; głaz otoczony jest kamieniami z nazwami miejsc, gdzie zespół koncertował. Ciszy parku nie zakłóca chór ćwiczący przed następnym tournée.
Tadeusz Stachowicz
Tekst zaczerpnięty z archiwalnego numeru gazety 'U nas O.K.' Październik 1993r.













Komentarze
Komentarze mogą być dodawane i oglądane tylko przez zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub zarejestruj jeśli jeszcze nie posiadasz konta.