MENU GŁÓWNE
  • 1: Strona główna
  • 2: Otrębusy i okolice
  • 3: Aktualności
  • 4: Forum dyskusyjne
  • 5: Ogłoszenia
  • 6: Informacje sołeckie
  • 7: Artykuły
    • 7.1: Bieżące
    • 7.2: Patroni naszych ulic
    • 7.3: Historyczne i archiwalne
    • 7.4: Wywiady
  • 8: Sławni ludzie
  • 9: Ciekawe miejsca
  • 10: Kultura
  • 11: Instytucje
  • 12: Katalog firm
  • 13: Galerie
  • 14: Komunikacja (PKS/WKD)
  • 37: Portal
SZUKAJ W PORTALU

Wpisz frazę do wyszukania:







www.kuba.skrzecz.pl

Jeśli uważasz ten portal za pożyteczny i chcesz aby się rozwijał




Schrony w Dębaku

Jako że na naszym portalu wspomniano ostatnio o tajemniczym obiekcie wojskowym postanowiłem napisać parę słów w tym temacie. Starsi mieszkańcy Otrębus zapewne wiedzą o tym miejscu, a grzybiarze z pewnością odwiedzili to miejsce nie raz. Sam lata temu kiedy jednostka jeszcze działała chodziłem tam na grzyby i było to jedno z nielicznych miejsc w okolicy gdzie można było znaleźć prawdziwe okazy. Tyle tytułem wstępu, a teraz czas na garść informacji o obiekcie.

Jednostka wchodziła w skład 3 Łużyckiej Dywizji Artylerii Obrony Powietrznej Kraju, podlegała pod dywizjon dowodzenia, a ten pod sztab w Warszawie. Jednostek takich jak ta na terenie kraju było całkiem sporo. Wszystkie miały wspólny mianownik, a był nim schemat działania jak i budowa obiektu. Jednostka o której piszę nosiła numer JW. 1140 i był to dywizjon ogniowy wyposażony w rakiety W-750 (NATO SA-2 Guideline) systemu S-75. Ciekawostką jest fakt, że jedna z takich rakiet strąciła nad terytorium ówczesnego ZSRR samolot szpiegowski U-2 które to zajście było swego czasu mocno wykorzystane propagandowo. Prawda jest taka że na początku lat 60-tych rakiety tego typu były bardzo poważnym zagrożeniem dla samolotów „imperialistycznych”. Z biegiem czasu przewaga ta malała. Rakiety tego typu mogły być w zależności od potrzeb wyposażone w głowice nuklearne o mocy nawet do 15 kT. Nie sądzę aby na terenie naszej jednostki tego typu rakiety miały zastosowanie, choćby z racji słabej ochrony obiektu. Jednostką znacznie bardziej strzeżoną była jednostka w Nadarzynie, tam teren sektora B był ogrodzony siatką pod napięciem. Wypowiedzieć pewnie mogliby się ludzie którzy służyli w tych jednostkach.

Wracając jednak do jednostki w Dębaku. Do jednostki prowadziła droga z płyt betonowych na końcu której była oczywiście brama. Przed bramą znajdował się kultowy chyba pomnik tamtych czasów MIG-21 (jeśli mnie pamięć nie myli). Jednostka sama w sobie była podzielona na dwa sektory A i B. W sektorze A znajdowały się budynek sztabu wraz z koszarami, park samochodowy z garażami i MPS, magazyn rakiet, mniejsze budynki magazynowe (uzbrojenia, żywnościowy, itp.)i zbiornik ppoż. Cały teren był ogrodzony siatką z drutu kolczastego oraz zwykłą siatką. Wewnątrz strefy A była wydzielona strefa B ogrodzona 3,5 metrowym murem betonowym który pokryty był kamuflażem. Teren przed murem był zalesiony gęstym lasem. W około muru były wydzielone ścieżki wartownicze, a na rogach były wystawione budki wartownicze. Do strefy B można było dostać się tylko jedną stalową bramą która była zamykana na kłódkę jeśli akurat nikt nie pracował w strefie. Klucze do kłódki mogła pobierać tylko kadra z baterii radiotechnicznej i startowej. Na wprost bramy znajdował się magazyn rakiet z odpowiednio zaprojektowaną drogą aby samochody ZIŁ mogły bezproblemowo transportować rakiety.

Teraz coś o samej strefie B. Centralnym punktem strefy był schron ziemno - betonowy (schron dowodzenia). Tutaj był umieszczony zestaw rakietowy, a wokół niego znajdowały się wyrzutnie. Schron w teorii był hermetyczny (oprócz pomieszczeń garażowych) i znajdowało się w nim pomieszczenie z urządzeniem filtro-wentylacyjnym. Od północnej strony znajdowały się stalowe drzwi garażowe. W pierwszym pomieszczeniu parkowała kabina systemu dowodzenia "Wektor". W drugim pomieszczeniu kabina "U" gdzie siedział oficer naprowadzania, operatorzy ręcznego śledzenia, dowódca dywizjonu przy wynośnym wskaźniku stacji radiolokacyjnej, ktoś z baterii startowej i technik kabiny. Następny garaż z kabiną "A" – to wielki ruski lampowy komputer do wyliczania trajektorii rakiet z kilkoma technikami w stopniu chorążego. Następny garaż - kabina "R" czyli przetwornica elektryczna. Na górze schronu kabina "P" zwana Pelaśką z nadajnikami i antenami. Wszystko to połączone setkami metrów różnej grubości kabli i przewodów. Wszystkie kabiny były mobilne po podłączeniu ich do samochodu. Ze schronu biegły koncentrycznie przepusty kablowe do 6-ciu wyrzutni w odl. ok. 70 - 100m. usytuowanych po okręgu niedomkniętym. Widoczne na zdjęciu satelitarnym do dziś. W części hermetycznej schronu było kilka pomieszczeń mieszkalnych i magazynowych oraz stanowisko dowodzenia dywizjonu ze zwykłym pleksiglasowym planszetem sytuacji powietrznej i centralką telefoniczną.

Według informacji jakie uzyskałem nie było w tych schronach tajnych pomieszczeń i innych podziemnych poziomów jak twierdzą niektórzy. Schron był budowlą przysypaną ziemią uformowaną w charakterystyczną „górkę”. Wytrzymałość tych budowli też stała pod dużym znakiem zapytania. Więcej w tym betonie piasku niż samego cementu. Dlatego nazywanie tych budowli bunkrami jest dużym nadużyciem.

Za południową częścią muru na usypanej górce znajdowało się stanowisko radiolokacji P-18 krypt. Laura (NATO P-15 Flat Face) oraz wysokościomierza PRW-13 krypt . Zofia (NATO PRV-11 Side Net ). Obok wspomnianej górki znajdował się staw powstały z wybrania piachu potrzebnego do jej uformowania. Plusem pracy na Zofii była możliwość wygrzewania się na słońcu, a potem kąpiel w stawie ;). Obie stacje były połączone kablami z głównym schronem i kabiną „U”. Wewnątrz strefy B obok wyrzutni w jej wałach znajdowały się prymitywne schrony dla obsługi. Schrony te podobnie jak główny schron nie były budowlami podziemnymi a jedynie przysypanymi ziemią budowlami. W każdym schronie były zamontowane hermetyczne, stalowe drzwi i bardzo proste urządzenia wentylacyjne na korbę. Poza strefą od wschodniej jej części zaraz za murem znajdował się zbiornik ppoż. oddzielony drogą od strzelnicy i placu do ćwiczeń. Na początku lat 90-tych stał na tym placu porzucony przez wojsko stary Mi-2. Obecnie zarówno po nim jak i po wszystkich metalowych częściach wyposażenia obiektu zostało tylko wspomnienie. Nie mniej jest to nadal dość ciekawe miejsce do niedzielnych spacerów zważywszy na liczbę mijanych osób na ścieżce. Jako ciekawostkę na koniec powiem że na terenie byłej jednostki ukryty jest skarb ale to temat na inny artykuł.

Jacek Korcz

Galeria:

Komentarze

Komentarze mogą być dodawane i oglądane tylko przez zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub zarejestruj jeśli jeszcze nie posiadasz konta.

Powrót
Logowanie
Jak to działa?

Użytkownik:

Hasło:

Pamiętaj mnie na tym komputerze

Zapomniane hasło?

Zgubiony login?

Rejestracja nowego konta

Weź udział w konkursie

Nasi partnerzy

Roboty ziemneJP Perfekt


sebipol

Banner







  • Do pobrania
  • FAQ
  • Nasi partnerzy
  • Cennik reklam
  • Regulamin
  • Kontakt
Copyright © Sebipol