Od tamtej słonecznej niedzieli minęło 20 lat. Wrzucając tego dnia kartkę wyborczą do urny nie zdawaliśmy sobie w pełni sprawy, w jak doniosłym akcie uczestniczymy, ze tworzymy historię Polski i Europy. Skreślając masowo kandydatów do sejmu i senatu tzw. Strony rządowej, czyli komunistycznej nomenklatury, braliśmy wszystko, na co pozwalały uzgodnienia Okrągłego Stołu. Zaskoczenie połączone z niedowierzaniem było zresztą po obu stronach. Po stronie rządowej połączone także z przerażeniem. Bo do ostatniej chwili spece od badania nastrojów i opinii publicznej szczerze przekonywali i nas, i swoich mocodawców, że coś takiego jest niemożliwe.
Od tamtego wspaniałego dnia wyrosło pokolenie Polaków, które nie potrafi zrozumieć nie tylko paradoksów, często groteskowych, życia codziennego, ale nawet języka, którym myśmy się posługiwali. Tamtą decyzją przy urnie utrudniliśmy sobie tłumaczenie naszym dzieciom, a także wnukom, co to były kartki na towar, którego w sklepie nie było, przydziały, talony, reglamentacja. Jak wyjaśnić dzisiejszemu dwudziestolatkowi, że dziadek starał się zawsze mieć przy sobie jak najwięcej gotówki, bo a nuż gdzieś do sklepu – obojętne jakiego – „rzucą” towar – obojętne jaki, bo jak nie jemu, to komuś z bliskich zawsze coś się przyda, a pieniądze do jutra stracą na wartości. Młody fan motoryzacji nie pojmie, dlaczego samochód kupiony na talon dla wybrańców po wyjeździe za bramę sklepu zyskiwał połowę swojej wartości. Pewex, bony (namiastka dolara), eksport wewnętrzny, rubel transferowy, kolejki emerytek po butelkę wódki na miesiąc (bo kartka nie może się zmarnować), para butów na pół roku i 10 paczek papierosów, dla kilo cukru i trochę mięsa miesięcznie wyrzuciliśmy tego dnia na śmietnik.
Ale i tak wolę gimnastykować się tłumacząc wnukom tamtą rzeczywistość niż żeby ją mieli sami przeżywać. I dobrze. I niech tak zostanie.
Tadeusz Stachowicz
OPOZYCJA PRZODEM
W czasie historycznych wyborów byłem w Komisji Wyborczej w Otrębusach jako jedyny przedstawiciel Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”.
Przy otwarciu lokalu wyborczego członkowie Komisji strony rządowej przy powitaniu nie podali mi ręki. Dzień w lokalu upłynął w luźnym i wesołym nastroju tychże. W miarę liczenia głosów ich nastroje zmieniały się, a miny rzedły. Przy opuszczaniu lokalu wyborczego z uszanowaniem przepuścili mnie pierwszego.
Jan Grzebalski
PZPR DO OPOZYCJI
W wyborach 4 czerwca 1989 roku miałem zaszczyt być mężem zaufania kandydata na posła z Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, Zbigniewa Janasa, w komisji wyborczej w Żółwinie. Ponieważ wielu działaczy opozycji demokratycznej obawiało się, że może dojść do prób fałszowania wyników, spędziłem tam cały dzień. Wpadłem tylko do Otrębus na obiad i by zagłosować w swoim lokalu wyborczym, który mieścił się w Spółdzielni „Jedność”. Przed furtką, przy stoliku z cukierkami, witała wszystkich pani Magda Barańska. Nastrój był radosny, pełen oczekiwania na coś niezwykłego.
Kiedy zamknięto lokal i zaczęliśmy liczyć głosy, najszybciej rosła kupka kartek przekreślonych po przekątnej. Tak wyborcy potraktowali 60 najpewniejszych kandydatów na posłów strony rządowej. Pozwoliłem sobie na żartobliwą, jak mi się wtedy wydawało, uwagę pod adresem przewodniczącego komisji, członka PZPR: „Zbyszek, jak tak dalej pójdzie, to chyba ty będziesz opozycją!”. No i wykrakałem.
Tadeusz Stachowicz
SIŁA WYBORCÓW
To był piękny, ciepły, słoneczny dzień. Do stolika informacyjnego, przy którym pełnili dyżury członkowie Komitetu Obywatelskiego przed lokalem wyborczym w Otrębusach piętrzyły się tłumy wyborców, żeby dokładnie sprawdzić nazwiska kandydatów ze strony solidarnościowej, a także kogo pozostawić po stronie rządowej, wybierając zwolenników reform. To wtedy pierwszy raz wyborcy poczuli, ile zależy od tej małej karteczki z nazwiskami kandydatów i jak ważny jest ich głos. W nastroju entuzjazmu, oczekiwania i nadziei szli do urn, a potem, już nocą, najwytrwalsi czekali na wyniki. Nie wiedzieliśmy, co nas czeka, ale temu co było powiedzieliśmy – NIE
Magda Barańska
Galeria:













Komentarze
Komentarze mogą być dodawane i oglądane tylko przez zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub zarejestruj jeśli jeszcze nie posiadasz konta.